Jednym z ważnych warunków ludzkiej adaptacji jest to, w jakim stopniu nasze wyobrażenia o świecie odpowiadają rzeczywistości. Oczywiście stuprocentowa zgodność naszych wyobrażeń z rzeczywistością nie jest możliwa. Zawsze postrzegamy świat poprzez określone modele, przekonania, wcześniejsze doświadczenia i przewidywania. Jednak im bardziej ta wewnętrzna „mapa” jest zbliżona do rzeczywistego świata, tym skuteczniej możemy się w nim orientować, przewidywać, podejmować decyzje i adaptować się do zmian.

Ostatecznie wiele problemów psychologicznych można rozpatrywać właśnie z perspektywy adaptacji: w pewnym momencie wewnętrzny model człowieka przestaje wystarczająco dobrze funkcjonować w środowisku, w którym żyje. Człowiek przewiduje zagrożenie tam, gdzie go nie ma, nie dostrzega tego, co rzeczywiście jest ważne, albo nadal stosuje strategie, które kiedyś być może były użyteczne, ale obecnie już nie działają. Dlatego jednym z ważnych kryteriów zdrowia psychicznego jest dla mnie nie tylko „dobre samopoczucie”, lecz zdolność do możliwie skutecznego funkcjonowania w kontakcie z rzeczywistością.

Pojawia się tu jednak interesujące pytanie. A co, jeśli światopogląd człowieka nie jest naukowy – na przykład jest religijny lub ezoteryczny – ale człowiek czuje się dobrze i wszystko w jego życiu zdaje się funkcjonować? Dlaczego mielibyśmy to zmieniać?

Teoretycznie można wyobrazić sobie spójny system przekonań, który nie zawiera wewnętrznych sprzeczności, nie utrudnia człowiekowi życia, jest wystarczająco elastyczny i potrafi dostosowywać się do zmian w świecie zewnętrznym. W takim przypadku rzeczywiście może on przez długi czas nie powodować żadnych oczywistych problemów. W praktyce jednak główna trudność takich systemów ujawnia się wtedy, gdy rzeczywistość zaczyna im przeczyć.

Właśnie w takich granicznych sytuacjach racjonalność staje się nie tylko zbiorem wiedzy, lecz także określonym wyborem – metodą formułowania sądów o świecie.

Bycie racjonalnym nie oznacza znajomości odpowiedzi na wszystko. Wręcz przeciwnie. Czasami najbardziej racjonalna odpowiedź brzmi po prostu: „Nie wiem, jak to działa”.

Ale jest tu ważne rozwinięcie:

„Nie wiem, jak to działa” nie oznacza jeszcze: „A więc jest to zjawisko nadprzyrodzone”.

Moim zdaniem jest to jedna z najważniejszych cech odróżniających myślenie naukowe. Niezrozumiałe zjawisko wymaga wyjaśnienia, a nie opowieści, która wypełnia brak wyjaśnienia.

Na przykład w Faraonie Bolesława Prusa zaćmienie Słońca może być postrzegane jako wydarzenie boskie przez ludzi, którzy nie znają jego mechanizmu. Ale nieznajomość mechanizmu nie oznacza jeszcze, że ze Słońcem rzeczywiście wydarzyło się coś nadprzyrodzonego.

Ta sama logika bardzo dobrze widoczna jest również w Psie Baskerville’ów Conana Doyle’a. Wszystko skonstruowane jest w taki sposób, że nadprzyrodzone wyjaśnienie wydaje się niezwykle kuszące. Przewaga Sherlocka Holmesa polega jednak właśnie na tym, że nie przyjmuje on takiego wyjaśnienia tylko dlatego, że w danym momencie nie ma lepszej alternatywy. Nadal poszukuje mechanizmu.

Dla mnie jest to jedna z kluczowych idei racjonalności: szukać mechanizmów.

Nie mówić po prostu: „Widziałem to”, „Czułem to”, „To się zbiegło w czasie”, „A więc istnieje jakaś siła”, lecz pytać: jak dokładnie? Poprzez jaki łańcuch zdarzeń? Za pośrednictwem jakiego procesu? W jakich warunkach? Czy można to sprawdzić? Czy można przewidzieć, kiedy to się wydarzy, a kiedy nie?

Taki sposób myślenia jest bardzo ważny również w psychoterapii. Szczególnie w przypadku niektórych przejawów zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego.

W OCD często spotykamy się z przekonaniami, w których mechanizm przyczynowo-skutkowy po prostu nie istnieje albo jest ignorowany. Na przykład: „Jeśli pojawiła się ta myśl, może wydarzyć się coś złego”, „Jeśli nie wykonam tej czynności, komuś stanie się coś złego”, „Jeśli zobaczyłem ten znak, to musi coś znaczyć”.

Kiedy pytamy: „Za pomocą jakiego konkretnie mechanizmu twoja myśl miałaby spowodować wydarzenie w świecie zewnętrznym?”, często okazuje się, że w tym związku nie ma żadnego mechanizmu. Jest jedynie odczucie, zbieg okoliczności, lęk albo „a co, jeśli…”.

I tutaj racjonalne myślenie nie wymaga od człowieka, aby wiedział wszystko. Wymaga czegoś znacznie skromniejszego – aby nie wypełniać obszaru niewiedzy wyjaśnieniem, dla którego nie mamy podstaw.

Czasami najbardziej naukowe i najbardziej racjonalne zdanie brzmi właśnie tak:

„Jeszcze nie wiem”.

I jest to znacznie silniejsza pozycja niż:

„Nie wiem, a więc jest to zjawisko nadprzyrodzone”.

Racjonalność, rzeczywistość i poszukiwanie mechanizmów