Gdy mówimy o motywacji i wyznaczaniu celów, często koncentrujemy się jedynie na zewnętrznej stronie pytania: czego chcę, jak mogę to osiągnąć, jak nie zrezygnować w połowie drogi. Jednak na głębszym poziomie motywacja jest związana nie tylko z odrębnym celem, lecz także z obrazem życia, ze stylem życia, który człowiek chce zbudować.
Dlatego pierwszym i ważnym pytaniem nie jest po prostu „czego chcę?”, lecz „dlaczego jest to dla mnie ważne?”.
Ważne jest, aby zrozumieć, czy ten cel naprawdę jest mój i w jaki sposób przybliża mnie do życia/stylu życia, który chcę mieć. Jaki styl życia chcę zbudować? Jakie dni, relacje, pracę, ciało, stan psychiczny, wolność lub odpowiedzialność chcę mieć? Jeśli cel nie łączy się z szerszym obrazem życia, często traci swoją siłę motywacyjną.
Pożądane jest, aby człowiek zadawał sobie nie tylko pytanie „kim jestem?”, lecz także „kim chcę się stać?”. Jakie cechy chcę w sobie rozwijać? Jakim człowiekiem chcę być w relacjach, w pracy, w chwilach trudności, w stosunku do własnego ciała, czasu i wyborów?
Takie podejście sprawia, że wyznaczanie celów staje się nie tylko wyborem rezultatu, lecz także procesem budowania tożsamości. Nie tylko osiągamy cele; poprzez cele stopniowo budujemy nasze przyszłe „ja”.
W tym miejscu ważne jest rozróżnienie między celem a środkiem. Bardzo często to, co początkowo było środkiem, z czasem może niezauważalnie stać się celem ostatecznym. Na przykład określone stanowisko, wykształcenie, status finansowy lub pozycja zawodowa mogą być ważnymi narzędziami do budowania pożądanego życia. Nie muszą jednak stanowić sensu tego życia.
Jeśli człowiek chce mieć bardziej wolne, twórcze, bezpieczne lub oparte na wartościach życie, wtedy praca, wykształcenie lub pieniądze mogą być środkami do jego budowania. Jeśli jednak środek zastępuje cel, człowiek może przez wiele lat poruszać się bardzo aktywnie, ale wewnętrznie nie rozumieć już, po co się porusza.
To samo dotyczy przeszkód.
Problemy pojawiające się na drodze życia – choroba, trudności finansowe, kryzys w relacji, przeszkoda zawodowa lub problem psychologiczny – mogą wymagać dużej uwagi i siły. Trzeba je rozwiązywać, nie należy ich unikać. Niebezpieczeństwo polega jednak na tym, że usunięcie przeszkody może stopniowo stać się głównym celem życia.
Człowiek może tak bardzo skoncentrować się na chorobie, długu, konflikcie, lęku lub jakimś innym problemie, że traci szerszy obraz: po co to przezwyciężam, ku jakiemu życiu chcę iść, co znajduje się poza tym problemem?
Przeszkoda jest częścią drogi, ale nie zawsze jej ostatecznym sensem. Jeśli człowiek zapomina o swoim głównym kierunku, rozwiązywanie problemu może przekształcić się w zamknięte koło. Nie porusza się już ku życiu, lecz całą energię poświęca tylko na usuwanie tego, co przeszkadza mu żyć.
Tutaj pytanie o motywację staje się głębsze: motywacja to nie tylko pragnienie. To także zdolność widzenia, po co przechodzę przez trudność.
Z tej perspektywy „dobre”, „właściwe” lub „użyteczne” dla człowieka nie zawsze można rozumieć abstrakcyjnie, jednakowo dla wszystkich. Dla nas dobre i właściwe jest to, co jest zgodne z naszymi wartościami i pomaga nam zbliżać się do życia, które chcemy zbudować.
Jeśli decyzja przybliża nas do naszych ważnych celów, jeśli odpowiada naszym wyobrażeniom wartościującym, jeśli w dłuższej perspektywie sprzyja bardziej sensownemu i zdrowszemu życiu, wtedy ta decyzja może być dla nas właściwa.
Jest tu jednak jeszcze jeden ważny warunek: nasze wartości i cele również nie są zastygłe. Mogą się zmieniać wraz z czasem, doświadczeniem, wiekiem, wiedzą, stratami, sukcesami i nowymi etapami życia. To, co na jednym etapie było ważnym celem, na innym może stać się drugorzędne. To, co wcześniej wydawało nam się życiowo konieczne, później może utracić swoje znaczenie.
Nie oznacza to, że człowiek powinien nieustannie zmieniać cele. Oznacza jednak, że dojrzałe wyznaczanie celów wymaga okresowego przeglądu: czy ten cel nadal jest mój, czy nadal odpowiada życiu, którego chcę, czy nadal ma wartość?
Z perspektywy nauk poznawczych człowieka można postrzegać jako system, który nieustannie buduje, sprawdza i aktualizuje modele świata, własnej osoby i przyszłości. Nasz mózg nie tylko reaguje na rzeczywistość, ale także ją przewiduje, próbuje zmniejszyć niepewność, chronić nas i znajdować możliwe formy adaptacji.
Dlatego problem psychologiczny lub psychiczny często można postrzegać nie tylko jako „zaburzenie” lub „błąd”, lecz także jako formę adaptacji. Lęk, unikanie, dążenie do kontroli, emocjonalne zamrożenie, agresja, uzależnienie lub samoizolacja mogły kiedyś pełnić funkcję mechanizmów obronnych.
System poznawczy często nie wybiera najlepszego rozwiązania. Wybiera rozwiązanie, które w danym momencie i w danych warunkach jest postrzegane jako mniejsze zło. Jeśli rzeczywistość jest niebezpieczna, nieprzewidywalna, bolesna lub niezrozumiała, mózg może wybrać strategię, która krótkoterminowo zmniejsza ból lub zagrożenie, ale długoterminowo ogranicza życie.
To, co kiedyś pomagało przetrwać, później może przeszkadzać żyć.
W tym sensie problem psychologiczny należy rozumieć nie tylko jako coś, czego trzeba się pozbyć, lecz także jako pytanie: do czego mój system próbował się zaadaptować? Przed jakim zagrożeniem, bólem, niepewnością lub stratą próbował mnie chronić? Dlaczego mózg wybrał właśnie tę strategię?
Jeśli jednak stary model adaptacyjny nie prowadzi już do życia, którego chcę, należy go stopniowo zastępować modelem bardziej elastycznym, dojrzalszym i bardziej zgodnym z wartościami.
To podejście można zastosować nie tylko do problemów klinicznych, ale także do niemal wszystkich istotnych trudności życiowych. Powtarzające się problemy w relacjach, konflikty związane z pracą, błędne zachowania finansowe, prokrastynację, autodestrukcyjne wybory lub zaburzenia psychologiczne można postrzegać jako problemy globalnej adaptacji.
Pytanie brzmi nie tylko: „co jest ze mną nie tak?”. Bardziej skuteczne pytanie brzmi: „do czego zaadaptowałem się w taki sposób?”.
Człowiek może zaadaptować się do lęku przed odrzuceniem, stając się nadmiernie ugodowy. Może zaadaptować się do niepewności poprzez próbę kontrolowania wszystkiego. Może zaadaptować się do bolesnych relacji poprzez emocjonalne zamknięcie się. Może zaadaptować się do lęku przed porażką, nie zaczynając niczego. Może zaadaptować się do wewnętrznej pustki poprzez ciągłą zajętość, pracę lub zewnętrzne osiągnięcia.
Wszystko to mogą być adaptacje, modele adaptacji. Ale nie każda adaptacja prowadzi do pożądanego życia. Niektóre adaptacje pomagają jedynie znosić życie, ale nie pomagają go budować.
Właśnie tutaj wyznaczanie celów, wartości i motywacja łączą się w jeden ogólny system.
Jeśli człowiek staje wobec problemu i chce zrozumieć, jak go rozwiązać, w jakim kierunku się poruszać i gdzie znaleźć motywację, należy rozpatrywać to pytanie w szerszych ramach.
Jaki jest obraz mojego pożądanego życia?
Jakim człowiekiem chcę się stać?
Jakie wartości są dla mnie ważne na tym etapie?
W czym przeszkadza ten problem?
Po co chcę go przezwyciężyć?
Czy to jest cel, środek, czy przeszkoda na drodze?
Czy moje obecne zachowanie mnie chroni, czy ogranicza?
Jaki nowy model adaptacyjny może lepiej odpowiadać mojej rzeczywistości i moim celom?
Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej i racjonalnej autoanalizy jest to bardzo ważne rozróżnienie. Jeśli problem postrzegany jest tylko jako objaw, człowiek może z nim walczyć, nie rozumiejąc jego funkcji. Jeśli jednak problem postrzegany jest jako strategia adaptacyjna, możliwe staje się zrozumienie jego wewnętrznej logiki i zbudowanie bardziej skutecznej alternatywy.
Motywacja staje się wtedy nie po prostu siłą woli, lecz orientacją ku lepszej adaptacji. Człowiek zaczyna rozumieć, że nie tylko rozwiązuje problem, ale także przebudowuje swoją relację z życiem, ze swoją przyszłością i z samym sobą.
W tym sensie wyznaczanie celów nie jest jedynie wyborem przyszłego rezultatu. Jest wyborem kierunku życia. A motywacja pojawia się wtedy, gdy człowiek widzi, że jego wysiłek, przezwyciężanie problemu i rozwój nowego zachowania są związane nie po prostu z odrębnym zadaniem, ale z życiem, które naprawdę chce zbudować.
