Ostatnio coraz częściej myślę o tym, że drogi kształtowania się i rozwoju zawodowego nigdy nie przechodzi się samotnie. Choć każdy specjalista ostatecznie sam wybiera kierunek, w którym chce podążać, sam czyta, zgłębia wiedzę, kwestionuje i poszukuje odpowiedzi na własne pytania, na tej drodze zawsze pojawiają się ludzie, którzy przyczyniają się nie tylko do poszerzania naszej wiedzy, lecz także do kształtowania naszego naukowego sposobu myślenia.
Patrząc wstecz, mogę powiedzieć, że szczególny wpływ na ukształtowanie mojego zawodowego światopoglądu miało kilku nauczycieli i współpracowników.
Dzięki wymagającemu profesorowi Sergeyowi Arzumanyanowi zacząłem głęboko interesować się psychologią naukową, szczególnie ewolucją układu nerwowego i psychiki, psychologią działalności Leontjewa oraz teorią nastawienia Dmitrija Uznadzego (do dziś pamiętam listę kilkudziesięciu obowiązkowych do przeczytania monografii, którą sporządziłem za jego radą i przez kilka lat nosiłem w portfelu). Jego wykłady i podejście naukowe nauczyły mnie myśleć o psychologii jako o nauce (być może to właśnie od niego przejąłem również nietolerancję wobec wszelkich pozbawionych podstaw empirycznych systemów pseudonaukowych), a procesy psychiczne rozpatrywać także z perspektywy ich fizjologicznych podstaw.
Wszystko to ostatecznie skierowało mnie ku teoriom cech osobowości Gordona Allporta i Hansa Eysencka, teorii konstruktów osobistych George’a Kelly’ego oraz – Waszej Wysokości – psychofizjologii, a później również ku naukom kognitywnym i psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Profesor Arzumanyan był prawdopodobnie jednym z najbardziej charyzmatycznych wykładowców, jakich spotkałem podczas studiów na Uniwersytecie Pedagogicznym.
Pod wpływem profesora Konstantina Danielyana zacząłem zwracać znacznie większą uwagę na biologiczne i psychiatryczne aspekty problemów zdrowia psychicznego (nigdy nie zapomnę naszych dyskusji o biologicznych i społecznych determinantach zaburzeń psychotycznych, prowadzonych w jego gabinecie w Instytucie Doskonalenia Lekarzy). Zainteresowanie, które rozpoczęło się od Kraepelina i Jaspersa, z czasem przerodziło się w moją wieloletnią fascynację neurobiologią, procesami psychicznymi oraz neurobiologicznymi podstawami psychoterapii.
W mojej pamięci na zawsze pozostaną wykłady profesora Danielyana – który był również wielkim znawcą klasycznej literatury pięknej – wzbogacane przykładami bohaterów Dostojewskiego i Turgieniewa, a także jego wspaniała skórzana teczka oraz nieskazitelnie zadbane oksfordy z brogowaniem.
Jeden z ważnych etapów mojego rozwoju zawodowego związany jest również z Rubenem Poghosyanem, jednym z pionierów psychoterapii w Armenii. To właśnie on w 2008 roku zatrudnił mnie w Centrum Psychologicznym „Ayg”, gdzie pracowałem do 2010 roku. Został moim pierwszym przełożonym i pierwszym superwizorem.
Chociaż jego orientacją metodologiczną była psychoanaliza, właśnie to pomogło mi odnaleźć swoje miejsce w przeciwległym obozie naukowym – tam, gdzie znajdowali się ojciec warunkowania sprawczego Burrhus Skinner, jedna z najwybitniejszych postaci społecznego behawioryzmu Albert Bandura oraz twórcy terapii poznawczej Albert Ellis i Aaron Beck. Choć z czasem moja droga zawodowa zaprowadziła mnie w innym kierunku psychoterapeutycznym, jego doświadczenie, profesjonalna postawa i sposób myślenia terapeutycznego odegrały ważną rolę w moim kształtowaniu się jako psychoterapeuty.
Z wyjątkowym ciepłem zawsze wspominam jego spokojny sposób mówienia i poruszania się oraz jego niezwykle taktowny sposób zwracania mi uwagi, kiedy czasem zauważał, że podczas jego zajęć zamykają mi się oczy. Jako student pracowałem w najróżniejszych miejscach — od kelnera po menedżera supermarketu — ale akurat w tamtym okresie pracowałem na nocne zmiany w klubie internetowym i po nieprzespanej nocy rano szedłem prosto na zajęcia.
Później, podczas studiów w Polsce na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ogromny wpływ wywarł na mnie mój opiekun naukowy, profesor Stanisław Puppel. Jego kierownictwo naukowe pomogło mi głębiej wejść w psycholingwistykę, językoznawstwo kognitywne, semantykę i semiotykę. Poznałem pragmatyczne teorie ewolucji mowy, komunikacji i psychiki, a także odkryłem dla siebie prace Antoniego Kępińskiego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli psychiatrii humanistycznej, prace Aarona Antonovsky’ego, Alfreda Korzybskiego i Noama Chomsky’ego – z którymi częściowo zetknąłem się już podczas wcześniejszych studiów – oraz miałem okazję osobiście poznać jedną z legend światowej psychologii, Jana Strelaua.
Studia te ukazały mi w nowym świetle rolę mowy, znaczenia i procesów poznawczych w psychoterapii, pomagając mi pełniej zrozumieć i połączyć ze sobą nauki poznawcze i behawioralne.
W języku angielskim istnieje czasownik to champion. Gdyby był człowiekiem, z pewnością byłby nim profesor Puppel.
Z czasem wszystkie te wpływy stały się fundamentem, na którym już samodzielnie kontynuowałem swoje poszukiwania w dziedzinie neurobiologii, procesów psychicznych oraz neurobiologicznych podstaw psychoterapii. Ta droga trwa do dziś i jestem przekonany, że przede mną wciąż znajduje się wiele nowych pytań i odkryć.
Jednocześnie ogromną rolę w moim rozwoju zawodowym odgrywali i nadal odgrywają liczni koledzy, współpracownicy i przyjaciele. Nasze dyskusje, współpraca, a czasami również różnice zdań zawsze były ważnym źródłem rozwoju i ponownego przemyślenia wielu kwestii.
I oczywiście odczuwam szczególną wdzięczność wobec wszystkich moich klientów. To właśnie oni przez wszystkie te lata, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy, nieustannie mnie uczą i motywują do dalszego samokształcenia. Każdy przypadek, każda trudność, każde małe zwycięstwo to nowa możliwość, by głębiej zrozumieć człowieka, ponownie przyjrzeć się własnym przekonaniom i nadal się uczyć.
Gdyby ktoś zapytał mnie dziś, kto był moim nauczycielem, trudno byłoby mi ograniczyć odpowiedź wyłącznie do wykładowców akademickich i opiekunów naukowych. Moimi nauczycielami byli także znani i nieznani mi osobiście naukowcy i klinicyści przeszłości i teraźniejszości – osobne podziękowania należą się Oliverowi Sacksowi, Irvinowi Yalomowi i Robertowi Sapolsky’emu – którzy nauczyli mnie myśleć; ci, którzy mi zaufali; ci, którzy mnie ukierunkowywali; oraz ci, którzy swoją działalnością do dziś pomagają mi jako specjaliście, a być może również jako człowiekowi, stawać się choć odrobinę kimś więcej, niż byłem wczoraj i przedwczoraj.
Jestem również wdzięczny tym, którzy celowo lub nieświadomie stawiali mi przeszkody, tworząc tym samym sytuacje problemowe, które pomagały mi pozostawać w dobrej formie.
Dziękuję każdemu z Was.
